Archiwum miesięczne: Czerwiec 2016

2016.06.05 – Białka – Sztafeta 1/4 Iron Mana – ITT

2016.06.05Ubiegłoroczny triathlon w Białce był na tyle klimatyczny, że nie widziałem innej możliwości niż ponowny start :) W grę wchodziła oczywiście tylko rywalizacja w sztafecie, a gdy zobaczyłem na liście skład z Jarkiem i Marcinem Mazurkami oraz Kamilem Grudniem wiedziałem, że tym razem nie będzie to spacerek i trzeba wystawić mocarny skład żeby nawiązać walkę o zwycięstwo :) Po rezygnacji Krzyśka, który płynął w ubiegłym roku zaproponowałem start Karolinie Zygo, która zgodziła się od razu. Z biegaczem (Pawłem Wysockim) byłem dogadany już dużo wcześniej, ale jako, że wraca po kontuzji to start potwierdził dopiero tydzień przed zawodami.

Drużyna zapowiadała się mocna, teraz potrzebowałem już tylko roweru czasowego, żeby móc podjąć równą walkę na swojej zmianie. Z pomocą przyszli chłopaki ze Specialized Polska, z którymi jako Metrobikes.pl organizowaliśmy w weekend testy rowerów. Zaoferowali wypożyczenie roweru Specialized Shiv Pro Race X1 – maszyny na najwyższym poziomie, w dodatku prezentującej się niezwykle efektownie. Pozostało tylko dać z siebie wszystko w dniu zawodów.

W niedzielę w Białce pojawiam się dosyć późno. Szybko przebieram się w kombinezon i kask czasowy i wypożyczam rower. Następnie wizyta w biurze zawodów. Ogromne podziękowania dla Karoliny Rybak, która jak zwykle bardzo sprawnie i z uśmiechem na ustach wydaje mi pakiet startowy. Dzięki takim ludziom zawsze można pozytywnie nastroić się do zawodów hehe ;) Po przyczepieniu numerów nie pozostaje już wiele czasu na rozgrzewkę i zapoznanie się z rowerem, ale z grubsza wszystko gra, więc jest ok :) W międzyczasie do miasteczka zawodów zajeżdża ekipa szosowców z Anetą na czele. Jej obecność na pewno doda mi kilka dodatkowych Watów do mocy :)

Start zawodów, pływacy wskakują do wody! Trochę obawiam się o formę Karoliny, bo przez ostatnie miesiące pływała bardzo niewiele, ale przed zawodami zapewniała mnie, że czuje się dobrze i jest spokojna o wynik. Czekam niecierpliwie w strefie zmian, skąd obserwuję zmagania pływaków. Jeden płynie wyraźnie z przodu, a za nim, kolejna dwójka, która także ma sporą przewagę nad następnymi. Jeden z pływaków ma różowy czepek – jestem prawie pewien, że to Karo. Gdy pierwszy pływak wybiega z wody jestem w szoku że to nie Łukasz Lis. Okazuje się, że w konkurencyjnej sztafecie zamiast Jarka płynie Adam Dubiel. Dopiero za nim, ze stratą 1:13 wychodzi z wody Łukasz Lis z Karo. Dała radę, jest bardzo mocna! Przekazuje mi chipa i teraz wszystko w moich nogach!

 

 

 

Wybiegam ze strefy zmian tuż przed Łukaszem, wskakuję na rower i cała naprzód. Szybko rozpędzam Shiva do ponad 40km/h i staram się trzymać taką prędkość, nawet z niewielkim okładem. Jedzie się kosmicznie, maszyna pożera asfalt! Aż żal bierze, że jestem daleko od swojej optymalnej dyspozycji i nie mogę jej jeszcze mocniej napędzić. Trasa identyczna jak przed rokiem, czyli na początku przez wioskę po dziurach, a później już idealny dywan w lesie :) Na nawrocie w lesie widzę, że minimalnie tracę do Marcina, ale nie panikuję i jadę swoje. Na półmetku (nawrót obok strefy zmian) mam stratę ok 2:40, czyli już sporo. Zaginam się jednak bardzo mocno i na drugiej części jestem minimalnie szybszy, ale w stosunku do Rywala tracę i tak dużo za dużo, czyli 2:28).

Paweł wybiega na trasę ok. 3:41 za Kamilem Grudniem. To sporo, ale jest w dobrej formie i wiem, że stać go żeby odrobić tę stratę. Ja idę się przebrać i nieco ochłonąć po swojej zmianie. Zewsząd słyszę gratulacje, ale wiem, że nie był to zbyt dobry występ. Średnia 40,3 może robić wrażenie na laikach, ale ja sam czuję, że to nie była dobra jazda. Zbliża się finish. Idę na metę żeby zobaczyć jakie będzie rozstrzygnięcie. Widzę, że Paweł biegnie pierwszy, ale przed metą niespodziewanie zatrzymuje się i przepuszcza Kamila. Okazało się, że tamten zgubił trasę, a Paweł postanowił nie wykorzystywać tego faktu i oddać rywalom miejsce, które zajmowali po dwóch pierwszych konkurencjach :) Fajna postawa. W sporcie chodzi nie tylko o sam wynik, ale także o zdrowe podejście, którego często niestety zawodnikom brakuje.

Gdy przychodzi czas dekoracji (moim zdaniem zbyt późny) chłopaki z drużyny, która wygrała zawody zabierają głos i oddają nam pierwsze miejsce. To kolejny gest fair play tego dnia. Dostajemy puchar i nagrody. Zapraszam Marcina i Adama (Kamil pojechał przed dekoracją) na najwyższy stopień podium do pamiątkowej foty. Dzisiaj wszyscy jesteśmy zwycięzcami i każdemu należy się ta nagroda. To były super zawody w piękny słoneczny dzień. Tak piękny, że do Lublina wracam razem z Anetą i Karo rowerami, dokręcając jeszcze 81km do tych 42 z zawodów :) Dzięki wszystkim za super zabawę. Do zobaczenia na Białka Triathlon 2017! :)

2016.05.21 – Puławy – XC

Druga edycja puławskiego Czempionatu 2016 rozpoczynała dzień świra. Bezpośrednio po wyścigu miałem jechać do pracy, a po pracy szybko do domu zmienić rower i na Maraton Turystyczny Rowerowego Lublina 300km.

Niestety relacja z wyścigu nie będzie zbyt obszerna, bo w połowie trzeciej rundy (do przejechania było ich 8) poczułem, że tylne koło zaczyna pływać. Jechałem wtedy na czele czteroosobowej ucieczki, czułem się całkiem dobrze i mocno się wkurzyłem gdy okazało się, że nie będę w stanie powalczyć o wygraną. Przepuściłem chłopaków i zszedłem z roweru sprawdzić co się stało. Opona nie była na tyle rozcięta, żeby totalnie sflaczała. Postanowiłem więc biec ile sił na stadion żeby dopompować koło, dać szansę mleku na zaklejenie i walczyć dalej o cenne punkty.

Rozcięcie okazało się jednak zbyt duże i zamiast zapewnić sobie sporą przewagę w generalce to teraz znowu trzeba będzie się spinać na każdy wyścig żeby obronić tytuł. Szkoda gadać, zawsze tyle szkieł w Puławach, że aż dziw bierze, że tyle lat udało się nie przyflaczyć. Przyszła jednak i na mnie pora, pozostaje dalej robić swoje i odkuć się na czerwcowym wyścigu.

Dalsza część relacji z tego szalonego dnia we wpisie z Maratonu Turystycznego Rowerowego Lubina, bo to on był gwoździem weekendu :)