Archiwum miesięczne: Październik 2016

2016.10.23 – Mikołów – Puchar Polski CX

2016-10-23Pierwszy weekend w tym sezonie przełajowym to dla mnie wyścigi w Hucisku (klasa A) i w Mikołowie (Puchar Polski). O tym pierwszym trzeba szybko zapomnieć, bo urwałem hak na pierwszej rundzie (do dzisiaj nie wiem jak to się stało) i musiałem się wycofać z rywalizacji, a szkoda, bo podium było spokojnie w moim zasięgu.

Na drugi dzień przełajowa karuzela przeniosła się na Śląsk do Huciska, gdzie na trasie w centrum miasta miała miejsce trzecia runda Pucharu Polski sezonu 2016/2017. Mogłem wystartować w tym wyścigu dzięki pomocy Jacka i Bartka, którzy zorganizowali mi na szybko zapasowy hak oraz Andrzeja i Grześka, którzy przywieźli go z Lublina razem z nową przerzutką :) Ogromne dzięki! Przed rozgrzewką szybko zamontowałem nowe części, Świeżak Service Center to wszystko wyregulował i byłem gotowy.

Na starcie bardzo dużo zawodników z całej Polski, jako, że nie mam punktów z poprzednich wyścigów to ustawiony jestem dosyć daleko. Jedziemy Masters I razem z Masters II. Start! Prosta startowa bez rewelacji, duży tłok i nie ryzykuję przeciskania się na siłę. Później stopniowo przechodzę do przodu. Po piaszczystym zakręcie przebiegamy piaskownicę – tutaj wyprzedzam trzech zawodników, po czym robię świetny manewr i za nawrotem nie podjeżdżam przy schodach tylko omijam korek i wbiegam, przez co zyskuję kolejne trzy pozycje.

 

 

Reszta pierwszej rundy jak i dwie kolejne są słabe w moim wykonaniu. Nie mogę złapać rytmu, źle pokonuję ciasne zakręty przez co tracę 2-3 pozycje, zawodnicy przede mną odjeżdżają daleko, a ci za mną coraz bardziej się zbliżają. Trasa raczej mi się podoba. Jest podbieg, są schody, jest piach, dwa krótkie i przejezdne odcinki z błotem i trochę agrafek, można powiedzieć, że typowy przełaj.

Na 1,5 rundy do końca następuje lekkie przebudzenie, łapię swój rytm i gonię. Zryw się opłaca, bo wyprzedzam trzech zawodników i po 50 minutach wjeżdżam na metę 9. open i 6. w Masters I. Nie był to dobry wyścig w moim wykonaniu, ale uratowałem trochę sytuację tym przyspieszeniem w końcówce. Następnym razem będzie lepiej!

2016.10.08 – Puławy – XC

O2016-10-08statni wyścig w sezonie letnim to Grand Prix Puław MTB. Pogoda już mocno jesienna, zimno, ślisko i średnio mi się chce, ale jadę. Na miejscu wcale nie lepiej, gdy przebieram się w strój dygoczę z zimna. Na rozgrzewkę ubieram się ciepło i dwie zapoznawcze pętelki  nastrajają mnie bardzo pozytywnie. Robi się cieplej, na trasie nie ma błota, jest za to kilka podjazdów i nawet jeden podbieg. Będzie dobrze!

Do przejechania 8 rund po 2,1km. Ustawiam się na starcie, zdejmuję bluzę, długie spodnie i okulary, znak i jedziemy! Szybko wpinam się w pedał i startuję bardzo dynamicznie. Oprócz mnie podobny czas reakcji ma tylko Janek, za nim wjeżdżam do lasu, ale od razu go wyprzedzam i włączam tryb „ucieczka”. Pierwszą rundę jadę bardzo mocno i wypracowuję na tyle dużą przewagę, że dopiero gdy zjeżdżam z boiska widzę zawodników za sobą, którzy na nie wjeżdżają.

Kolejne okrążenia także cisnę mocno, już od 2-3 rundy nie widzę za sobą nikogo, nawet gdy zjeżdżam z boiska to z tyłu jest czysto. Technicznie jadę idealnie, redukuję w porę, dynamicznie i płynnie pokonuję zakręty i rozkręcam mocno na prostych. Gdy to tylko możliwe daję ząbek na dół, momentami jadąc minimalnie twardziej niż to mam w zwyczaju. Udaje mi się nie popełnić żadnego błędu, nawet podczas zakładania kolejnych dubli.

Z rundy na rundę jest coraz trudniej utrzymać tempo, ale powtarzam sobie, że jeszcze tylko jedno kółko mocno, a później trochę zluzuję żeby zebrać siły na końcówkę. Nic z tego, do samej mety jadę mocno, na dwie pętle do końca wiem, że już nie dam sobie odebrać tego zwycięstwa. Na kreskę wpadam po 50 minutach samotnej jazdy, podnoszę ręce do góry, z twarzy znika zmęczenie i pojawia się ogromny uśmiech.

Kolejny cel osiągnięty: wygrywam open Grand Prix Puław. Nie są to Mistrzostwa Świata, ani nawet jakiś znany w Polsce wyścig, ale zawsze trudno o zwycięstwo, bo na starcie staje lokalna czołówka XC. W końcu byłem z tej czołówki najmocniejszy i mocnym akcentem zakończyłem sezon. Wszystkie drugie miejsca, które przykleiły się do mnie w tym roku są już nieważne, bo na sam koniec okazałem się najszybszy. Teraz pora na zabawę w kolarstwo przełajowe i bieganie :)