Archowum tagów: Sztafeta

2017.06.17 – Białka – Sztafeta 1/4 Iron Mana – ITT

Trzeci rok z rzędu Metrobikes.pl wystawił sztafetę na triathlon w Białce. Podobnie jak przed rokiem wystartowali ze mną: Karolina Zygo w pływniu i Paweł Wysocki w biegu. Cel był prosty: zwycięstwo. Liczyłem, że przy okazji Test Day Specialized, podobnie jak przed rokiem pojadę na kozie, ale nie wszyscy stanęli na wysokości zadania i do dyspozycji miałem tylko swojego Tarmaca. Rozważaliśmy nawet rezygnację, bo brak roweru czasowego to na dzień dobry 3-5 minut wolniej, ale Karo zadeklarowała, że te 5 minut nadrobi na pływaniu, co ostatecznie mnie przekonało, że nie ma co zmieniać planów i trzeba walczyć.

Przed startem wszystko przebiega sprawnie i miło. Montuję lemondkę, wstawiam rower do strefy zmian i na spokojnie czekam na start. Podczas pływania widać, że dwie osoby płyną na czele z ogromną przewagą. Pod sam koniec jedna z nich przyspiesza i wychodzi z wody, to Karolina. Przejmuję od niej chipa i biegnę na trasę rowerową. Na rower wskakuję szybko i z takim impetem, że siodełkiem zadaję sobie cios prosto w jajka, co skutecznie odwraca moją uwagę od bólu nóg. Do przejechania niecałe 42km (hehe, tak właśnie wygląda 1/4 IM w wersji Białka Triathlon ;)).

Pierwsze kilometry jadę mocno na wyczucie, mimo, że mam miernik mocy. Trzymam średnią lekko poniżej 40km/h. Rok temu średnia wyszła powyżej, ale miałem kozę, więc teraz nie chcę się zagotować. Po nawrocie w 1/4 dystansu widzę, że Łukasz Lis, który prowadzi solo traci względem mnie. Pozostali daleko. Trasa jest płaska, ale wieje, druga połówka rundy (pokonujemy ją dwa razy) z nieco bardziej sprzyjającym wiatrem, więc jest odrobinę szybciej. Na nawrocie w połowie dystansu widzę, że jest dobrze – przewaga nad Łukaszem i pozostałymi zawodnikami jeszcze się zwiększyła. To dziwne, ale najlepsi zawodnicy solo, którzy wcześniej płynęli, a w perspektywie mają jeszcze bieg nie powinni tyle tracić jadąc na „kozach”. Mając wygraną w sztafecie w kieszeni rozważam odpuszczenie i rozluźnienie nogi przed Poland Bike w Nowinach, który mam na drugi dzień, ale ostatecznie decyduję się jechać do końca mocno i powalczyć o najlepszy czas na rowerze.

Do mety dojeżdżam z czasem 1:03 i średnią 39,4 km/h. To tylko 1:15 wolniej niż przed rokiem, kiedy miałem szybszy rower. Czad! Jestem bardzo zadowolony ze swojej jazdy, bo noga kręciła świetnie. Przekazuję chipa Pawłowi i idę się przebrać. Jest pewien niedosyt, bo na rowerze czasowym była spora szansa zejścia poniżej 1h, ale na pierwszy plan schodzi teraz przygotowanie się do niedzielnego wyścigu. A pośladki i mięśnie ud bolą jak nigdy – nie trenuję w pozycji czasowej i ciało nie jest przyzwyczajone.

Gdy już trochę ochłonąłem nadchodzi pora wybrać się na metę i oczekiwać na Pawła. Zgodnie z przewidywaniami przybiega pierwszy. Plan zrealizowany, zwycięstwo z bardzo dużą przewagą. W oczekiwaniu na dekorację pomagam Jackowi zwinąć nasze stoisko, bannery, namiot itd., regeneracja niestety musi poczekać :) Słaba tego dnia pogoda psuje się coraz bardziej, więc organizator przyspiesza dekorację i odbieramy puchar i nagrody.

Muszę przyznać, że to jedna z lepszych imprez jeśli chodzi o fanty dla zwycięzców, bo nie dość, że wartościowe to nawet nie wszystko pójdzie na handel ;) Naprawdę spoko! Trzeci rok z rzędu spędziłem bardzo fajny dzień w Białce. Dziękuję i gratuluję organizatorom, a przede wszystkim Łukaszowi Stasiewiczowi. Impreza na poziomie! :) Dziękuję też Karolinie i Pawłowi za wspólną walkę! Podobno w przyszłym roku żeby wyrównać szanse zamieniamy się konkurencjami ;) No i oczywiście największe podziękowania dla dyrektora sportowego – Anety: nie tylko za zdjęcia, ale przede wszystkim za anielską cierpliwość :*

2015.05.24 – Białka – Sztafeta 1/4 Iron Mana – ITT

2015.05.24

Gdy Metrobikes.pl wszedł w sponsorowanie triathlonu w Białce otrzymałem od organizatorów propozycję wystartowania w tych zawodach. Całkiem dobrze radzę sobie na rowerze, mam jakieś tam pojęcie o bieganiu, ale pływam od wielkiego dzwonu, więc indywidualny start w najlepszym razie skończyłby się kompromitacją, a w najgorszym utonięciem. Żeby uniknąć tych średnio optymistycznych scenariuszy postanowiłem zmontować mocną sztafetę i wygrać te zawody. Skład wykrystalizował się dopiero dwa dni przed startem, ale pozwalał z nadzieją patrzeć na nasze szanse.

Pływak w osobie Krzyśka Rutkowskiego miał nam zapewnić przewagę po wyjściu z wody, żebym mógł kontrolować sytuację i powiększać przewagę na rowerze. Zważywszy na moją niską dyspozycję na początku tego sezonu musieliśmy mieć też mocnego biegacza, który dowiezie przewagę do końca, a w razie czego będzie w stanie odrobić straty. Dlatego wybór padł na Romualda Prószyńskiego, biegacza z Puław, który nawet dwa tygodnie po przebiegnięciu maratonu gwarantował dobry wynik :) W dniu zawodów była lekka nerwówka, bo dla każdego z nas był to pierwszy triathlon i musieliśmy pilnować żeby ogarnąć wszystkie zasady i nie dostać głupiej „dyski”. Pogoda była niestety nędzna, lekki deszczyk i ponure niebo, ale akurat nią nikt z nas się nie przejmował, taki dzień i tyle.

Po odprawie i rozgrzewce pływaków sędziowie dają sygnał do startu i Krzysiek szybko wskakuje do wody. Wychodzi z niej równie szybko, tuż za Łukaszem Lisem, który startuje indywidualnie. Obaj mają ogromną przewagę nad resztą stawki. Ja zdezorientowany nie zdążam nawet ściągnąć nogawek, szybko przejmuję chipa, co sił wybiegam ze strefy zmian i wskakuję na rower. Widzę za sobą Łukasza i cisnę ile wlezie. Jedziemy 10km, później nawrót i z powrotem i tak dwa razy. Po pierwszym nawrocie Łukasz mnie dogania i wyprzedza, a ja jadę jakieś 50m za nim trzymając dystans. Po kilku kilometrach takiej jazdy odpuszczam, bo jest dla mnie odrobinę za mocno, nie chcę się „upalić”. Nad pozostałymi trzymam bezpieczną przewagę i kręcę rytmicznie tempem około 38-39km/h. W pewnym momencie orientuję się, że jadę w wiatrówce, ale postanawiam już jej nie ściągać. Amatorka ;)

W połowie dystansu mam około 1:15 straty do Łukasza i kilka minut przewagi nad drugim kolarzem-triathlonistą. Drugą połówkę jadę minimalnie wolniej, ale i tak utrzymuję bezpieczną przewagę nad goniącymi mnie zawodnikami. Trasa jest bardzo fajna, oprócz ok. 1-2km odcinka połatanej nawierzchni runda prowadzi po idealnym asfalcie. W dodatku jej większość ukryta jest w lesie na wąskiej i dosyć krętej trasie, co sprawia, że jedzie się naprawdę przyjemnie. Deszczowa pogoda to dodatkowe utrudnienie, zwłaszcza gdy leży się na lemondce, ale największym problemem jest zdecydowanie brak formy. Mimo to walczę do samego końca, na ostatnich dwóch kilometrach jeszcze minimalnie przyspieszając do 40km/h i w strefie zmian melduję się ze stratą 2:26 do lidera. Przekazuję szybko chip Romkowi, który rusza dopełnić dzieła. O wynik jestem już spokojny, bo wiem, że przewaga jest spora i Romek ją jeszcze powiększy. Po rozmowie z Krzyśkiem w strefie zmian, idę do chłopaków ze sklepu. Śledzimy kolejno dojeżdżających zawodników. Okazuje się, że mamy ponad 18 minut przewagi. Spokojnie udaję się pod prysznic, a potem na metę, gdzie Roman jest już od kilku minut. Kończymy z czasem 1:58:58. Wyprzedziło nas niestety dwóch solistów(1:55:30 i 1:55:45), naprawdę mocne chłopy! Druga sztafeta 24:37 za nami. Pogrom! :)

Triathlon w Białce to naprawdę świetna impreza, ogromne podziękowania dla Trinity Club za organizację i zaproszenie do rywalizacji. Mimo kiepskiej pogody było niezwykle klimatycznie. Miło było spotkać tak wielu znajomych, głównie kolarzy i biegaczy, a także klientów sklepu Metrobikes.pl, pod szyldem którego wystartowała nasza sztafeta :) Bardzo dziękuję moim partnerom ze sztafety: Krzyśkowi Rutkowskiemu i Romualdowi Prószyńskiemu (Krzysiek w pływaniu był 2. open, ja z Romkiem zajęliśmy 5. miejsca w swoich dyscyplinach na 67 osób). Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja kiedyś razem wystartować :) Na koniec dziękuję Anecie za obecność i nieocenione wsparcie :) To były dobre zawody, kolejne w niedzielę w Urzędowie :)