Archowum tagów: XC

2016.05.21 – Puławy – XC

Druga edycja puławskiego Czempionatu 2016 rozpoczynała dzień świra. Bezpośrednio po wyścigu miałem jechać do pracy, a po pracy szybko do domu zmienić rower i na Maraton Turystyczny Rowerowego Lublina 300km.

Niestety relacja z wyścigu nie będzie zbyt obszerna, bo w połowie trzeciej rundy (do przejechania było ich 8) poczułem, że tylne koło zaczyna pływać. Jechałem wtedy na czele czteroosobowej ucieczki, czułem się całkiem dobrze i mocno się wkurzyłem gdy okazało się, że nie będę w stanie powalczyć o wygraną. Przepuściłem chłopaków i zszedłem z roweru sprawdzić co się stało. Opona nie była na tyle rozcięta, żeby totalnie sflaczała. Postanowiłem więc biec ile sił na stadion żeby dopompować koło, dać szansę mleku na zaklejenie i walczyć dalej o cenne punkty.

Rozcięcie okazało się jednak zbyt duże i zamiast zapewnić sobie sporą przewagę w generalce to teraz znowu trzeba będzie się spinać na każdy wyścig żeby obronić tytuł. Szkoda gadać, zawsze tyle szkieł w Puławach, że aż dziw bierze, że tyle lat udało się nie przyflaczyć. Przyszła jednak i na mnie pora, pozostaje dalej robić swoje i odkuć się na czerwcowym wyścigu.

Dalsza część relacji z tego szalonego dnia we wpisie z Maratonu Turystycznego Rowerowego Lubina, bo to on był gwoździem weekendu :)

 

2016.04.23 – Puławy – XC

2016.04.23Na inaugurację GP Puław jadę wciąż niepewny tego na co mnie stać – z trenowaniem tej zimy różnie bywało. Celem minimum na ten wyścig jest wygranie kategorii do lat 30. To mój ostatni rok w tej grupie wiekowej i zamierzam go zakończyć trzecim z rzędu zwycięstwem w generalce, więc od samego początku trzeba zbierać punkty.

Na rozgrzewce objeżdżam trzy razy trasę. Runda inna niż w poprzednich latach, bardzo szybka, niewymagająca schodzenia z roweru. Na starcie niska frekwencja, aż takiej słabizny nie pamiętam. Sędziowie zapowiadają 6 pętli. Bardzo mało, wyścig pewnie spokojnie zamknie się w 40 minutach. Gotowi, start! Późno się wpinam, ale szybko nadrabiam i do lasu wjeżdżam czwarty. Szybko przesuwam się do przodu i gdy wychodzę na prowadzenie podkręcam tempo. Chcę od samego początku podyktować swoje warunki i jak najmocniej przerzedzić grupę.

Dosyć szybko zostajemy we czterech: ja, Marek Kulik, Tomek Siewierski i Kamil Różalski. Kamil jeszcze na pierwszej rundzie odpada i ostatecznie odjeżdżamy we trzech. Przez pierwsze trzy rundy jadę ciągle na zmianie, bardzo aktywnie i dynamicznie. Chcę wybadać chłopaków i przede wszystkim zrobić dużą przewagę nad Kamilem, który jest dzisiaj moim najgroźniejszym rywalem. Jestem zresztą bardzo zdziwiony, że tak szybko strzelił, bo w poprzednich latach bywało z reguły na odwrót.

Na czwartym okrążeniu odpuszczam prowadzenie i chowam się za chłopakami. Tomek próbuje odjechać, ale szybko spawamy i do końca piątej rundy nic się nie dzieje. Przy wjeździe na ostatnie kółko postanawiam kontrolnie mocno szarpnąć. Tomek doskakuje, ale ku mojemu zdziwieniu Marek zaczyna odstawać. Zostajemy we dwóch. Zarówno ja jak i Tomek próbujemy szarpać, ale to mocniejsze pociągnięcie Tomka około kilometr przed metą kończy się powodzeniem. Zostaję jakieś 20 metrów za nim i nie jestem w stanie zredukować dystansu. Tak wjeżdżamy na metę. Garmin pokazuje 38:10.

Zwyciężam w kategorii, ale open jestem tylko drugi. Szkoda, bo była ogromna okazja zrealizować jeden z planów na ten sezon już na jego samiutkim początku i ogolić Puławy open. Zabrakło niewiele, ale widocznie to jeszcze nie mój czas. Może dobrze, że dzisiaj nie wygrałem, bo mógłbym poczuć się zbyt pewnie, a przede mną jeszcze długa droga żeby dojść do satysfakcjonującej dyspozycji. No i wtedy zwycięstwo na pewno będzie smakowało o wiele lepiej :)

2015.10.03 – Puławy – XC

2015.10.03

Na ostatni wyścig w puławskim lasku wybrałem się głównie z myślą o dojechaniu do mety i wygraniu generalki. Mając w perspektywie ściganie się na ŚLR w Chęcinach postanowiłem, że jeśli początek wyścigu potoczy się kiepsko to nie będę się spinał, ale jeśli będę w czubie to nie będzie odpuszczania.

Po rozgrzewce ustawiamy się na starcie. Słońce świeci, jest ciepło, więc zapowiada się przyjemny wyścig.  Ze startu wychodzę lekko spóźniony, ale do lasu wjeżdżam w czołowej grupie. Po pierwszym podbiegu przesuwam się do pierwszej trójki. Początkowe trzy okrążenia jedziemy razem, ale później Michał Kostrzewa odjeżdża, a rundę później atakuje Kamil Grenda, któremu także ani ja ani Darek Paszczyk nie jesteśmy w stanie utrzymać koła. Jadę z Darkiem do końca wyścigu. Na ostatniej rundzie Darek atakuje, ale ja doskakuję. Przed ostatnim podjazdem przyspieszam, wyprzedzam Darka, który ewidentnie odpuszcza i po 1:02:25 wjeżdżam na metę trzeci open i trzeci w kategorii. Tym samym zapewniam sobie pierwsze miejsce w generalce :)

To był bardzo dobry sezon jeśli chodzi o wyścigi w Puławach, a przynajmniej jeśli chodzi o miejsca. Oprócz pierwszej rundy wystartowałem we wszystkich eliminacjach, zawsze będąc na podium w kategorii (1×1, 1×2 i 4×3) i trzy razy na podium open :) Jeśli w przyszłym roku kalendarz dopisze to postaram się wyga w końcu open jeden z wyścigów.

2015.09.20 – Puławy – XC

2015.09.20Wrześniowa edycja Czempionatu to tradycyjnie Otwarte Mistrzostwa Puław. Wygrałem je przed rokiem i tym razem ostrzyłem sobie zęby na sukces. Lekko zmodyfikowana trasa przypominała trochę trasy sprzed kilku lat, gdy zaczynałem swoją przygodę z wyścigami. Na szczęście mimo opadów deszczu na trasie nie było kałuż ani błota, co bardzo mnie ucieszyło. Niezrozumiałe natomiast było rozdzielenie startu juniorów i najstarszych kategorii wiekowych. Musieliśmy przez to czekać ponad godzinę na swój start, który pierwotnie przypadłby w okienku pogodowym, ale koniec końców pogoda i tak okazała się dosyć łaskawa.

Na starcie ustawiam się opatulony w bluzę i nogawki, rozgrzewka przebiegła pomyślnie, jest ciepło, zaczynam zdejmować zbędne ciuchy i widzę, że wszyscy w blokach, bo sędziowie już szykują się żeby dać sygnał do startu. „STOP, stop, chwila!” krzyczę i jakimś cudem udaje mi się ich powstrzymać. Nerwowo zdejmuję rękawki, zakładam rękawiczki, przybieram pozycję i START! Reakcja minimalnie spóźniona, ale jak już wpinam się w pedał to wystrzeliwuję jak z katapulty i do lasu wjeżdżam drugi. Po pierwszym kółku widać już jak będzie wyglądał ten wyścig – Tomek Bala odjeżdża z Markiem Kulikiem, a ja jadę w drugiej grupce z Darkiem Paszczykiem, Radkiem Kozakiem i przez chwilę z Szymkiem Skrzypczakiem, który pod dwóch-trzech pętlach zostaje.

We trzech jedziemy razem do ostatniej pętli, gdzie atakuję na początku i uzyskuję niewielką przewagę. Na trasie są dwa piaszczyste podjazdy, końcówkę drugiego wbiegamy, ale pierwszy do podjechania w całości. Robię to średnio co drugie okrążenie, ale tym razem jednak obieram zły tor jazdy i przewaga spada do zera. Atak ponawiam przed ostatnim podjazdem. Za każdym razem wjeżdżałem go dynamiczniej od rywali, więc wiem, że jak wjadę go mocno i na pierwszej pozycji to tak zostanie aż do mety. Plan wychodzi w stu procentach i na kreskę wjeżdżam po 1:11:30 jazdy, 3. open i 1. w elicie. Zarówno wynik jak i jazda cieszą. Drugi rok z rzędu zwyciężam w Otwartych Mistrzostwach Puław w kat. 18-30 i praktycznie zapewniam sobie ponowne zwycięstwo w całym cyklu.

Starsze posty «

» Nowsze posty