Archowum tagów: Zwycięstwo

2016.10.08 – Puławy – XC

O2016-10-08statni wyścig w sezonie letnim to Grand Prix Puław MTB. Pogoda już mocno jesienna, zimno, ślisko i średnio mi się chce, ale jadę. Na miejscu wcale nie lepiej, gdy przebieram się w strój dygoczę z zimna. Na rozgrzewkę ubieram się ciepło i dwie zapoznawcze pętelki  nastrajają mnie bardzo pozytywnie. Robi się cieplej, na trasie nie ma błota, jest za to kilka podjazdów i nawet jeden podbieg. Będzie dobrze!

Do przejechania 8 rund po 2,1km. Ustawiam się na starcie, zdejmuję bluzę, długie spodnie i okulary, znak i jedziemy! Szybko wpinam się w pedał i startuję bardzo dynamicznie. Oprócz mnie podobny czas reakcji ma tylko Janek, za nim wjeżdżam do lasu, ale od razu go wyprzedzam i włączam tryb „ucieczka”. Pierwszą rundę jadę bardzo mocno i wypracowuję na tyle dużą przewagę, że dopiero gdy zjeżdżam z boiska widzę zawodników za sobą, którzy na nie wjeżdżają.

Kolejne okrążenia także cisnę mocno, już od 2-3 rundy nie widzę za sobą nikogo, nawet gdy zjeżdżam z boiska to z tyłu jest czysto. Technicznie jadę idealnie, redukuję w porę, dynamicznie i płynnie pokonuję zakręty i rozkręcam mocno na prostych. Gdy to tylko możliwe daję ząbek na dół, momentami jadąc minimalnie twardziej niż to mam w zwyczaju. Udaje mi się nie popełnić żadnego błędu, nawet podczas zakładania kolejnych dubli.

Z rundy na rundę jest coraz trudniej utrzymać tempo, ale powtarzam sobie, że jeszcze tylko jedno kółko mocno, a później trochę zluzuję żeby zebrać siły na końcówkę. Nic z tego, do samej mety jadę mocno, na dwie pętle do końca wiem, że już nie dam sobie odebrać tego zwycięstwa. Na kreskę wpadam po 50 minutach samotnej jazdy, podnoszę ręce do góry, z twarzy znika zmęczenie i pojawia się ogromny uśmiech.

Kolejny cel osiągnięty: wygrywam open Grand Prix Puław. Nie są to Mistrzostwa Świata, ani nawet jakiś znany w Polsce wyścig, ale zawsze trudno o zwycięstwo, bo na starcie staje lokalna czołówka XC. W końcu byłem z tej czołówki najmocniejszy i mocnym akcentem zakończyłem sezon. Wszystkie drugie miejsca, które przykleiły się do mnie w tym roku są już nieważne, bo na sam koniec okazałem się najszybszy. Teraz pora na zabawę w kolarstwo przełajowe i bieganie :)

2016.06.05 – Białka – Sztafeta 1/4 Iron Mana – ITT

2016.06.05Ubiegłoroczny triathlon w Białce był na tyle klimatyczny, że nie widziałem innej możliwości niż ponowny start :) W grę wchodziła oczywiście tylko rywalizacja w sztafecie, a gdy zobaczyłem na liście skład z Jarkiem i Marcinem Mazurkami oraz Kamilem Grudniem wiedziałem, że tym razem nie będzie to spacerek i trzeba wystawić mocarny skład żeby nawiązać walkę o zwycięstwo :) Po rezygnacji Krzyśka, który płynął w ubiegłym roku zaproponowałem start Karolinie Zygo, która zgodziła się od razu. Z biegaczem (Pawłem Wysockim) byłem dogadany już dużo wcześniej, ale jako, że wraca po kontuzji to start potwierdził dopiero tydzień przed zawodami.

Drużyna zapowiadała się mocna, teraz potrzebowałem już tylko roweru czasowego, żeby móc podjąć równą walkę na swojej zmianie. Z pomocą przyszli chłopaki ze Specialized Polska, z którymi jako Metrobikes.pl organizowaliśmy w weekend testy rowerów. Zaoferowali wypożyczenie roweru Specialized Shiv Pro Race X1 – maszyny na najwyższym poziomie, w dodatku prezentującej się niezwykle efektownie. Pozostało tylko dać z siebie wszystko w dniu zawodów.

W niedzielę w Białce pojawiam się dosyć późno. Szybko przebieram się w kombinezon i kask czasowy i wypożyczam rower. Następnie wizyta w biurze zawodów. Ogromne podziękowania dla Karoliny Rybak, która jak zwykle bardzo sprawnie i z uśmiechem na ustach wydaje mi pakiet startowy. Dzięki takim ludziom zawsze można pozytywnie nastroić się do zawodów hehe ;) Po przyczepieniu numerów nie pozostaje już wiele czasu na rozgrzewkę i zapoznanie się z rowerem, ale z grubsza wszystko gra, więc jest ok :) W międzyczasie do miasteczka zawodów zajeżdża ekipa szosowców z Anetą na czele. Jej obecność na pewno doda mi kilka dodatkowych Watów do mocy :)

Start zawodów, pływacy wskakują do wody! Trochę obawiam się o formę Karoliny, bo przez ostatnie miesiące pływała bardzo niewiele, ale przed zawodami zapewniała mnie, że czuje się dobrze i jest spokojna o wynik. Czekam niecierpliwie w strefie zmian, skąd obserwuję zmagania pływaków. Jeden płynie wyraźnie z przodu, a za nim, kolejna dwójka, która także ma sporą przewagę nad następnymi. Jeden z pływaków ma różowy czepek – jestem prawie pewien, że to Karo. Gdy pierwszy pływak wybiega z wody jestem w szoku że to nie Łukasz Lis. Okazuje się, że w konkurencyjnej sztafecie zamiast Jarka płynie Adam Dubiel. Dopiero za nim, ze stratą 1:13 wychodzi z wody Łukasz Lis z Karo. Dała radę, jest bardzo mocna! Przekazuje mi chipa i teraz wszystko w moich nogach!

 

 

 

Wybiegam ze strefy zmian tuż przed Łukaszem, wskakuję na rower i cała naprzód. Szybko rozpędzam Shiva do ponad 40km/h i staram się trzymać taką prędkość, nawet z niewielkim okładem. Jedzie się kosmicznie, maszyna pożera asfalt! Aż żal bierze, że jestem daleko od swojej optymalnej dyspozycji i nie mogę jej jeszcze mocniej napędzić. Trasa identyczna jak przed rokiem, czyli na początku przez wioskę po dziurach, a później już idealny dywan w lesie :) Na nawrocie w lesie widzę, że minimalnie tracę do Marcina, ale nie panikuję i jadę swoje. Na półmetku (nawrót obok strefy zmian) mam stratę ok 2:40, czyli już sporo. Zaginam się jednak bardzo mocno i na drugiej części jestem minimalnie szybszy, ale w stosunku do Rywala tracę i tak dużo za dużo, czyli 2:28).

Paweł wybiega na trasę ok. 3:41 za Kamilem Grudniem. To sporo, ale jest w dobrej formie i wiem, że stać go żeby odrobić tę stratę. Ja idę się przebrać i nieco ochłonąć po swojej zmianie. Zewsząd słyszę gratulacje, ale wiem, że nie był to zbyt dobry występ. Średnia 40,3 może robić wrażenie na laikach, ale ja sam czuję, że to nie była dobra jazda. Zbliża się finish. Idę na metę żeby zobaczyć jakie będzie rozstrzygnięcie. Widzę, że Paweł biegnie pierwszy, ale przed metą niespodziewanie zatrzymuje się i przepuszcza Kamila. Okazało się, że tamten zgubił trasę, a Paweł postanowił nie wykorzystywać tego faktu i oddać rywalom miejsce, które zajmowali po dwóch pierwszych konkurencjach :) Fajna postawa. W sporcie chodzi nie tylko o sam wynik, ale także o zdrowe podejście, którego często niestety zawodnikom brakuje.

Gdy przychodzi czas dekoracji (moim zdaniem zbyt późny) chłopaki z drużyny, która wygrała zawody zabierają głos i oddają nam pierwsze miejsce. To kolejny gest fair play tego dnia. Dostajemy puchar i nagrody. Zapraszam Marcina i Adama (Kamil pojechał przed dekoracją) na najwyższy stopień podium do pamiątkowej foty. Dzisiaj wszyscy jesteśmy zwycięzcami i każdemu należy się ta nagroda. To były super zawody w piękny słoneczny dzień. Tak piękny, że do Lublina wracam razem z Anetą i Karo rowerami, dokręcając jeszcze 81km do tych 42 z zawodów :) Dzięki wszystkim za super zabawę. Do zobaczenia na Białka Triathlon 2017! :)

2016.04.23 – Puławy – XC

2016.04.23Na inaugurację GP Puław jadę wciąż niepewny tego na co mnie stać – z trenowaniem tej zimy różnie bywało. Celem minimum na ten wyścig jest wygranie kategorii do lat 30. To mój ostatni rok w tej grupie wiekowej i zamierzam go zakończyć trzecim z rzędu zwycięstwem w generalce, więc od samego początku trzeba zbierać punkty.

Na rozgrzewce objeżdżam trzy razy trasę. Runda inna niż w poprzednich latach, bardzo szybka, niewymagająca schodzenia z roweru. Na starcie niska frekwencja, aż takiej słabizny nie pamiętam. Sędziowie zapowiadają 6 pętli. Bardzo mało, wyścig pewnie spokojnie zamknie się w 40 minutach. Gotowi, start! Późno się wpinam, ale szybko nadrabiam i do lasu wjeżdżam czwarty. Szybko przesuwam się do przodu i gdy wychodzę na prowadzenie podkręcam tempo. Chcę od samego początku podyktować swoje warunki i jak najmocniej przerzedzić grupę.

Dosyć szybko zostajemy we czterech: ja, Marek Kulik, Tomek Siewierski i Kamil Różalski. Kamil jeszcze na pierwszej rundzie odpada i ostatecznie odjeżdżamy we trzech. Przez pierwsze trzy rundy jadę ciągle na zmianie, bardzo aktywnie i dynamicznie. Chcę wybadać chłopaków i przede wszystkim zrobić dużą przewagę nad Kamilem, który jest dzisiaj moim najgroźniejszym rywalem. Jestem zresztą bardzo zdziwiony, że tak szybko strzelił, bo w poprzednich latach bywało z reguły na odwrót.

Na czwartym okrążeniu odpuszczam prowadzenie i chowam się za chłopakami. Tomek próbuje odjechać, ale szybko spawamy i do końca piątej rundy nic się nie dzieje. Przy wjeździe na ostatnie kółko postanawiam kontrolnie mocno szarpnąć. Tomek doskakuje, ale ku mojemu zdziwieniu Marek zaczyna odstawać. Zostajemy we dwóch. Zarówno ja jak i Tomek próbujemy szarpać, ale to mocniejsze pociągnięcie Tomka około kilometr przed metą kończy się powodzeniem. Zostaję jakieś 20 metrów za nim i nie jestem w stanie zredukować dystansu. Tak wjeżdżamy na metę. Garmin pokazuje 38:10.

Zwyciężam w kategorii, ale open jestem tylko drugi. Szkoda, bo była ogromna okazja zrealizować jeden z planów na ten sezon już na jego samiutkim początku i ogolić Puławy open. Zabrakło niewiele, ale widocznie to jeszcze nie mój czas. Może dobrze, że dzisiaj nie wygrałem, bo mógłbym poczuć się zbyt pewnie, a przede mną jeszcze długa droga żeby dojść do satysfakcjonującej dyspozycji. No i wtedy zwycięstwo na pewno będzie smakowało o wiele lepiej :)

2015.10.03 – Puławy – XC

2015.10.03

Na ostatni wyścig w puławskim lasku wybrałem się głównie z myślą o dojechaniu do mety i wygraniu generalki. Mając w perspektywie ściganie się na ŚLR w Chęcinach postanowiłem, że jeśli początek wyścigu potoczy się kiepsko to nie będę się spinał, ale jeśli będę w czubie to nie będzie odpuszczania.

Po rozgrzewce ustawiamy się na starcie. Słońce świeci, jest ciepło, więc zapowiada się przyjemny wyścig.  Ze startu wychodzę lekko spóźniony, ale do lasu wjeżdżam w czołowej grupie. Po pierwszym podbiegu przesuwam się do pierwszej trójki. Początkowe trzy okrążenia jedziemy razem, ale później Michał Kostrzewa odjeżdża, a rundę później atakuje Kamil Grenda, któremu także ani ja ani Darek Paszczyk nie jesteśmy w stanie utrzymać koła. Jadę z Darkiem do końca wyścigu. Na ostatniej rundzie Darek atakuje, ale ja doskakuję. Przed ostatnim podjazdem przyspieszam, wyprzedzam Darka, który ewidentnie odpuszcza i po 1:02:25 wjeżdżam na metę trzeci open i trzeci w kategorii. Tym samym zapewniam sobie pierwsze miejsce w generalce :)

To był bardzo dobry sezon jeśli chodzi o wyścigi w Puławach, a przynajmniej jeśli chodzi o miejsca. Oprócz pierwszej rundy wystartowałem we wszystkich eliminacjach, zawsze będąc na podium w kategorii (1×1, 1×2 i 4×3) i trzy razy na podium open :) Jeśli w przyszłym roku kalendarz dopisze to postaram się wyga w końcu open jeden z wyścigów.

Starsze posty «

» Nowsze posty