Archiwum roczne: 2016

2016.12.17 – Katowice – Puchar Polski CX

2016-12-17

O Pucharze Polski w Katowicach trąbiono na fejsie już od kilku tygodni. Zapowiadała się super impreza. Na wyścig wyruszyliśmy z rana w dniu startu, na szczęście dojechaliśmy prawie 2h przed startem, więc mimo braku szatni mogliśmy ogarnąć na spokojnie wszystko przed startem i pojechać autem z biura na start. Na miejscu okazało się, że jest 15 minutowe opóźnienie. Objechałem trasę i zwątpiłem. Na tak śliskiej nawierzchni jeszcze się nie ścigałem. Do tego pozamarzane koleiny i niebezpieczne trawersy, które zwiastowały, że dla mnie nie będzie to wyścig, a walka o przetrwanie.

Przed startem wielu zawodników w ogóle zrezygnowało z walki, przebrali się z powrotem w cywilne ciuchy i oglądali wyścig albo po prostu pojechali na trening. Ja musiałem się ścigać, żeby uciułać kolejne punkty do generalki, chociaż od początku wiedziałem, że przyjemności z jazdy nie będzie, a ryzyko kontuzji jest duże. Żeby je zminimalizować pojechałem bardzo zachowawczo, dzięki czemu ani razu się nie przewróciłem, ale tempo pokonywania oblodzonej trasy na pewno nie imponowało.

Przez cały wyścig wlokłem się niestety gdzieś w ogonie. Dwie techniczne sekcje z podjazdami i zjazdami biegałem (podobnie jak wielu innych zawodników), bo przy mojej technice tak było szybciej i o wiele bezpieczniej. Trasa była tak ułożona, że właściwie nie było się gdzie rozpędzić. Jedynie na piaszczystym odcinku było super i za każdym razem sporo tam odrabiałem. Wyścig zakończyłem na 15. miejscu w Masters I, czyli dużo poniżej oczekiwań.

Okazało się, że z dużej chmury mały deszcz. Na fejsie organizatorzy spamowali kilka razy dziennie, a na koniec okazało się, że trasa jest nieprzygotowana, start z opóźnieniem, a wyniki z masą oczywistych błędów, mimo elektronicznego pomiaru czasu!

2016.12.04 – Bytów – Puchar Polski CX

2016-12-04Wyścig w Bytowie to kolejna odsłona Pucharu Polski. Trasa nad jeziorem Jeleń bardzo pofałdowana, mająca sporo wspólnego z XC, czyli ze względu na moją masę powinienem mieć na niej łatwiej niż na pozostałych. Teoretycznie, bo to w dużej mierze zależy od formy, a ta po kilkudniowym przeziębieniu i braku treningów została trochę obniżona. Cel na ten sezon jest jednak ambitny – podium w generalce Pucharu Polski Masters I, więc nie mogę sobie pozwolić na odpuszczanie i pakuję się w prawie 600km drogę na Kaszuby :)

W Bytowie na noclegu jesteśmy przed północą. Szybko kładziemy się do łóżek, ale pozornie cicha kwatera okazuje się beznadziejna i przez prawie dwie godziny nie mogę zasnąć z powodu hałasów. Z rana apetyt mam słaby, ale na rozgrzewce na szczęście czuję się dosyć dobrze. Dwa razy przejeżdżam miejscami błotną, ale szybką rundę, myję rower i przechodzę do rozgrzewki na asfalcie.

Na starcie oprócz stałych bywalców Pucharu Polski kilku miejscowych, mocnych zawodników. Jako wicelider PP startuję oczywiście z pierwszej linii i wychodzi to całkiem dobrze. Rozbiegówka jest długa, stawka się rozciąga, jadę wysoko. Gdy wjeżdżamy na właściwą rundę jadę piąty z 3-5sek. stratą do Mirka Bieniasza. Nie jestem w stanie jednak dospawać i w połowie rundy zaczynam tracić. Spadam kilka miejsc i jadę w okolicach końcówki pierwszej dziesiątki.

Liczę, że dostanę jeszcze zastrzyk energii i spróbuję odrobić kilka miejsc, ale dwie rundy muszę ciąć się z Łukaszem Pierzynowskim z Warszawy, który pomimo swojej wielkiej postury dotrzymuje koła. Odczepiam go dopiero na dwie rundy przed metą. Zbliżam się trochę do zawodników przede mną, ale wyścig jest zbyt krótki, a ja mam zbyt mało sił, żeby ich dojść. Na metę wjeżdżam. po 48 minutach, 4. w Masters I i 10. Open.

To nie był szałowy wyścig w moim wykonaniu, bo na tak fajnej, pofałdowanej trasie zawsze chce się pojechać lepiej, ale plan został wykonany i wywalczyłem kolejne, cenne punkty do generalki, umacniając się na drugim miejscu. Teraz pierwszy wolny weekend od niepamiętnych czasów, a 17 grudnia Puchar Polski w Katowicach :)

2016.11.13 – Koziegłowy – Super Puchar Polski CX

2016-11-13Drugi dzień przełajowego weekendu to Super Puchar Polski w Koziegłowach. Wysoka ranga i podwójna punktacja do klasyfikacji Pucharu Polski przyciągnęła krajową czołówkę wszystkich kategorii, więc zapowiadała się bardzo trudna rywalizacja.

Na start dojechałem z Januszem i Szymkiem 14km, prosto z hotelu, co umożliwiło porządne rozgrzanie. Na miejscu montaż numerka, objazd rundy i staję na starcie. O ile dzień wcześniej zostaliśmy trochę przetrzymani na zimnie to dzisiaj sędzia daje jasny sygnał, że zostało 1,5 min do startu i żeby się rozbierać. Ściągamy ciuchy i ogień! Dzisiaj w końcu czas reakcji dobry i na pierwszej prostej cisnę w ścisłym czubie. Niestety po zakręcie w lewo rozprężenie i widzę jak po lewej i prawej stronie mkną pociągi, które mnie wyprzedzają.

Do pierwszych zakrętów na trawie wjeżdżam już na niekorzystnej pozycji, jest nerwowo, łokcie idą w ruch, każdy ostro walczy o pozycję. Na podjeździe, gdzie są usypane muldy muszę jechać bokiem, po miękkim, bo wyjeżdżona ścieżka się korkuje. Tracę przez to trochę sił, ale przynajmniej zyskuję ze dwie pozycje. W dalszej części rundy czołówka odjeżdża coraz dalej i każdy znajduje swoją grupkę. Trasa typowo przełajowa, leży mi, ale jazda na pewno nie sprawia takiej przyjemności jak dzień wcześniej. Znowu muszę podganiać na asfaltowych odcinkach, których jest kilka, są także schody – jedyna przeszkoda tego dnia, a także dwa krótkie odcinki z piachem. Reszta to jazda po trawie, mniej lub bardziej równej.

Cały wyścig to lekkie przetasowania, jedni odjeżdżają, innych doganiam i tak w kółko. Dwie rundy do końca zostaję trochę za pięcioosobową grupką, do której mam kilka sekund. Gonię ich do końca wyścigu, ale nie jestem w stanie doskoczyć, co kosztuje mnie utratę szans na walkę o 10 pozycję. Ostatecznie na metę wjeżdżam tak jak dzień wcześniej 7. w Masters I i tylko 15. Open. To nie był szałowy wyścig w moim wykonaniu, po raz kolejny wyszedł brak doświadczenia (o brakach kondycyjnych nie wspominam, forma idzie w górę, ale to jeszcze nie to, co powinno być). Kolejny Puchar Polski 20 listopada w Żaganiu, liczę, że pojadę go lepiej niż ostatni wyścig i zbiorę więcej punktów do generalki.

2016.11.12 – Szczekociny – Puchar Polski CX

2016-11-12Kolejny weekend przełajowy rozpoczął się w Szczekocinach na ciekawej trasie, która bardzo przypadła mi do gustu. Spora jej część przebiegała w lesie, były przeszkody i podbiegi po piachu, a zakręty nie były ciasne, więc nawet z moją techniką dało się je płynnie pokonywać. W dodatku kilka z nich było na tyle świetnie wyprofilowanych, że można było się elegancko złożyć i nie wytracać prędkości co sprawiało olbrzymią frajdę.

Przed tym wyścigiem jestem trzeci w klasyfikacji Pucharu Polski, więc przysługuje mi prawo startu z pierwszej linii. Niestety na nic się to zdaje, bo psuję start i przed singlem w lesie zostaję mocno z tyłu. Największym plusem początku wyścigu jest uniknięcie w ostatniej chwili zderzenia z krawężnikiem i zakończenia rywalizacji po 20 metrach.

Na dystansie trochę doganiam, jadę dynamicznie i mimo, że noga nie kręci jeszcze tak jak powinna to świetnie pracuje głowa – nie odpuszczam ani na chwilę :) Oprócz odcinka w lesie mamy też do przejechania spory fragment po parkingu, gdzie jest kilka zakrętów, prosta start-meta i z powrotem do lasu. W połowie wyścigu udaje mi się odjechać od kilka zawodników, m.in Arturowi Stańcowi i Marcinowi Makowskiemu, z którymi się ciałem i doganiam Dawida Mijasa, który ma problemy techniczne.

Jedzie mi się naprawdę dobrze, jeśli zostaję na technicznych odcinkach to momentalnie odrabiam na szybkich i długich prostych. Ostatecznie na metę wjeżdżam 7. w Masters I i 13. open. To był całkiem dobry wyścig, potrafiłem się kilka razy mocniej zagiąć, co jest niezbędne żeby walczyć o dobre miejsca w przełajach i z tego się najbardziej cieszę.

Starsze posty «